Szkolna Gazeta Internetowa Liceum Ogolnoksztalcacego im. Mikolaja Kopernika w Tarnobrzegu

Bloody Poles   

Dodano 2018-09-24, w dziale recenzje

Lola: Wzbić się w niebo i polecieć przed siebie, to najprawdopodobniej marzenie nie jednej osoby. Panów fascynuje nie tylko wolność, jaką daje unoszenie się w powietrzu, ale również budowa oraz sposób działania urządzeń, które to oderwanie się od ziemi umożliwiają. Wielu łyka z czasem bakcyla i zagłębią się w temat, marząc, by zostać kiedyś pilotami. Nie zawsze było jednak z tym lataniem tak różowo. Dramatyczne losy polskich pilotów na emigracji w Anglii w czasie II wojny światowej, możemy od niedawna oglądać w dwóch filmach, które na ekranach polskich kin pojawiły się prawie jednocześnie. Myślę tu o obrazach „303. Bitwa o Anglię” oraz „Dywizjon 303. Prawdziwa historia.” Ja obejrzałam już obydwa i powiem wam, że każdy z nich ma swoje mocne i słabe strony. Czy warto więc wybrać się na nie do kina?

/pliki/zdjecia/dyw1.jpgFilm Davida Blaira („303. Bitwa o Anglię”) miał premierę w połowie sierpniu bieżącego roku. Fabuła zaciekawia i wciąga, gra aktorska bardzo naturalna, choć bez fajerwerków, ale nie razi też nieporadnością, zatem i nie irytuje widza. Myślę, że zarówno miłośnicy kina akcji jak i kina romantycznego znajdą w tym obrazie coś dla siebie. Efekty specjalne, szczególnie te z zakresu walk powietrznych, także robią wrażenie. Oglądając ten film nie raz nie dwa można poczuć dreszczyk emocji. Mocną stroną tego obrazu jest z pewnością rozbudowana fabuła. Oglądamy tu nie tylko brawurowe sceny walk w powietrzu, ale dostajemy również szansę bliższego poznania bohaterów tych walk. Widzimy rozliczne problemy, z jakimi zetknęli się w obcym dla siebie kraju. Czujemy złość, widząc jak traktują ich na początku mieszkańcy tego kraju i jest nam ich żal, gdy obserwujemy jak zżera ich tęsknotę za bliskimi. Uchwycone okiem kamery plenery walk powietrznych zachwycają i zapierają dech w piersiach. Krótko mówiąc efekt końcowy naprawdę robi wrażenie. Uznanie należy się w tym wypadku wszystkim, zarówno aktorom, jak i scenarzystom oraz reżyserowi, którzy nadali ostateczny kształt tej historii. Podobało mi się w tym filmie również to, że nie było tu miejsca na podkolorowywanie czy wypaczanie historii (sprawdźcie sami, jak mocne wrażenie robią filmowe dialogi, w których Anglicy ośmieszają bądź upokarzają polskich lotników). Ba, nie zatuszowano również w tym filmie tego, jak po wojnie Anglicy oraz Polacy (oczywiście ci w ojczystym kraju) potraktowali bohaterów bitwy o Anglię. Doceniam to tym bardziej, bo o ile wiem, to film powstał w koprodukcji angielsko-polskiej.

Film Denisa Delića („Dywizjon 303. Prawdziwa historia”) sprawia za to wrażenie bardziej autentycznego, szczególnie w zakresie pokazania podniebnych walk. Muszę przyznać, że sceny walk powietrznych są tu raczej skromne, ale może dzięki temu zabiegowi wydały mi się bardziej rzeczywiste. /pliki/zdjecia/dyw 2.jpg Stanowczo zabrakło mi jednak w tym filmie rozbudowanej fabuły. Scenarzyści nie dali nam w tym wypadku możliwości bliższego poznania życia Polaków na emigracji, za to skupili się na przybliżeniu relacji, jakie łączyły tych ludzi, którzy należeli do jednego dywizjonu. Aktorzy zagrali poprawnie, ale nie stworzyli kreacji, które chciałoby się zapamiętać, co było jedną z zalet wspomnianego powyżej filmu. Nasza rodzima produkcja może za to pochwalić się czymś zupełnie innym, autentycznymi scenami walk z myśliwców z okresu II wojny, oryginalnymi zdjęciami pilotów w kokpitach ich maszyn i niesamowitą muzyką. Film jest jednak trochę chaotyczny. Niekiedy trudno połapać się w akcji, co jest bezsprzecznie winą kiepskiego montażu. Na całe szczęście dodano napisy, które pomagają widzowi odnaleźć się w historii. Reasumując powiem jeszcze, że na wspomnienie sceny, w której polscy piloci oddają hołd zestrzelonemu koledze, połączonej z odśpiewaniem hymnu i niemym tańcem, nadal mam dreszcze.

Z pewnością nie są to filmy wybitne. Oba uważam za dobre, ale na Oscary raczej bym nie liczyła. W mojej pamięci lepiej zachował się mimo wszystko ten pierwszy, „303. Bitwa o Anglię”. Tak czy inaczej ich producenci efekt osiągnęli, bo, co by nie mówić, zachęcili mnie do dokładniejszego poznania historii dywizjonu 303 i losów pilotów, którzy przeżyli dramat wojny.

Snotra: Niestety, ja w przeciwieństwie do Loli, nie miałam jeszcze okazji obejrzeć filmu „303. Bitwa o Anglię”, skupię się zatem wyłącznie na swoich odczuciach, związanych z jego polskim odpowiednikiem. Często mi się to nie zdarza, ale wybierając się tym razem do kina, /pliki/zdjecia/dyw3.jpgbyłam już nieco negatywnie nastawiona. A wszystko za sprawą ocen i opinii, jakie usłyszałam od swoich znajomych. Ci twierdzili stanowczo, że film jest nakręcony naprawdę tragicznie, a jego jedynym plusem są końcowe napisy. Gdy ja opuszczałam salę kinową po seansie „Prawdziwej historii” miałam z goła inne odczucie. Moim zdaniem produkcja ta faktycznie wybitna nie jest, ale jest co najmniej dobra. Wprawdzie nie mam na razie możliwości porównania jej do obrazu, który powstał przy współpracy z Anglikami, ale mogę śmiało powiedzieć, że film ten wart jest obejrzenia.

Zgadzam się z Lolą również i w tym aspekcie, że w „Prawdziwej historii” wyczuwało się autentyczność, szczególnie walk powietrznych. Efekty specjalne faktycznie były tu raczej ubogie, ale lotnictwo w 1940 roku nie było przecież aż tak rozwinięte jak teraz (samoloty wyglądały jednak bardzo realistycznie). Może się mylę, ale gdyby twórcy tego filmu nieco podrasowali te sceny, to całość nabrałaby charakteru rodem z Marvela. Nie mam naturalnie żadnej wiedzy, czy było to działanie zamierzone, czy też efekt ograniczonego budżetu, ale jeśli jednak to pierwsze, to poczytuję to autorom tego obrazu na plus. Poza tym chciałabym też pochwalić kamerzystów i montażystów, bo zarówno zdjęcia jak i sposób ich zmontowania na mnie zrobiły wrażenie. Kolejną pozytywną stroną tej produkcji jest bezsprzecznie muzyka. Jej autorem jest Łukasz Pieprzyk i wykonał kawał dobrej roboty, za co należą mu się brawa na stojąco. Była idealnie dopasowana do poszczególnych scen i ich dynamiki, sprawiając, że jedne momenty zapierały dech w piersiach, podczas gdy inne wzruszały. /pliki/zdjecia/dyw4.jpgKreacje aktorskie może i nie były najwyższych lotów, ale też nie raziły brakami warsztatowymi. Domyślam się, że aktorom zależało, by pokazać bohaterów dywizjonu jako zwykłych ludzi, z ich troskami i problemami, tęskniących za domem i potrafiących cieszyć się z drobiazgów, mimo wojennej zawieruchy. Ciekawie pokazano też Brytyjczyków. Mogliśmy się przekonać, jak angielskie władze tak naprawdę traktowały naszych rodaków i co o nich myślały. To wtedy powstało w końcu niezwykle popularne określenie Bloody Poles („Cholerni Polacy”). Co ciekawe, na początku było używane jako określenie o bardzo pejoratywnym zabarwieniu, ale z czasem za jego pomocą zaczęto wyrażać podziw i szacunek dla naszych lotników. Fabuła jest faktycznie nieco chaotyczna, a kilka wątków nie dokończono. Mam wrażenie, że scenarzyści trochę za bardzo skupili się na gloryfikacji zbiorowego bohatera. Chcieli zapewne wzbudzić w widzach poczucie dumy i pokazać, jaką rolę odegrali w tych wydarzeniach nasi rodacy. W roku 100 rocznicy odzyskania przez nasz kraj niepodległości skupili się więc na pozytywnych stronach naszej, często tragicznej historii. Z tego też pewnie powodu zabrakło w filmie scen, które pokazałyby, jak potraktowano tych bohaterskich pilotów po wojnie.

Uważam, że każdy Polak powinien zapoznać się z tą historią. Najlepiej byłoby to zrobić przez lekturę książki Arkadiusza Fiedlera „Dywizjon 303”, ale myślę, że można również, mimo wspomnianych mankamentów, obejrzeć te dwa filmy. Gorąco zachęcamy.

Grafika:

Oceń tekst
  • Średnia ocen 5.9
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
Średnia ocena: 5.9 /16 wszystkich

Komentarze [5]

~Loll
2018-09-25 20:17

Macie racje. Obydwa filmy nie porywaja. Ale gdybym miał wybrać lepszy to jestem za “303. Bitwa o Anglie”.

~kriss
2018-09-25 18:45

Ale pomijanie ważnych faktów musi mieć przecież konkretny cel – nie sądzisz? Dla mnie to nie było bagatelizowanie a celowe działanie.

~Snotra
2018-09-25 17:41

@kriss

Jak już wspomniałam, o to w tym filmie głównie chodziło. Polacy mają tendencję do bagatelizownaia swoich osiągnięć. Takie “podbudowanie” chyba jeszcze nikomu nie zaszkodziło :)

~kriss
2018-09-25 11:16

A moim zdaniem ta polska wersja “dywizjonu” to klasyczny film propagandowy ku pokrzepieniu serc.

~priv
2018-09-25 07:54

bardzo dobre recenzje !!!!!!!!!!!

  • 1

Dodaj komentarz

Możesz używać składni Textile Lite

Aby wysłać formularz, kliknij na słonia (zabezpieczenie przeciw botom)

Najaktywniejsi dziennikarze

Snotra 44snotra
Lola 35lola
Lucy 31lucy
Rita 30rita
Yazoo 19yazoo

Wspierają nas:


Ian Boon Talk Easy
TFS Leonardo
OSK Dobra Szkoła

Ilość osób aktualnie czytających Lessera

Znalazłeś błąd? - poinformuj nas o tym!
Copyright © Webmastering LO Tarnobrzeg 2018
Do góry